Dobrze znany w Polsce holenderski fotograf, Erwin Olaf, to postać niejednoznaczna. Łamie tabu, prowokuje, bulwersuje, ale jednocześnie jest wielkim entuzjastą uroków życia.
Erwin Olaf urodził się w 1959 roku w niewielkim holenderskim mieście Hilversum. Studiował dziennikarstwo – przede wszystkim prasowe, ale skończył też fakultet poświęcony fotografii prasowej. Choć dziś na pierwszy rzut oka nic jego twórczości nie łączy z fotografią prasową, wielu krytyków uważa, że artysta tak do końca nie pozbył się publicystycznego spojrzenia, że nadal w jego zdjęciach widać wnikliwą obserwację współczesnego społeczeństwa.

fot. Erwin Olaf
z cyklu "Chessmen"
źródło: www.erwinolaf.com
Początki fotograficznej kariery Olafa sięgają lat 80., kiedy to zaczął pracę jako asystent innego twórcy, Ande'a Ruigroka. Dość szybko uniezależnił się jednak i zaczął przyjmować zlecenia komercyjne. Jego zdjęcia reklamowe, silnie naznaczone jego indywidualnym stylem, są zawsze dowcipne, przewrotne, odważne, intrygujące. Nie mówiąc wprost, Olaf potrafi w jednym zdjęciu zawrzeć kwintesencję jakieś idei, myśli – prawdopodobnie dlatego jest często proszony o zrobienie zdjęć do różnych kampanii społecznych, w których inteligentna, ale i dosadna forma przekazu ma kluczowe znaczenie. Tak można widzieć zdjęcia z cyklu "Fashion victim", w których fotograf potępia nadmierny konsumpcjonizm, przywiązanie do metek i drogich marek. Cykl bardzo odważnych aktów, w których modele i modelki mają założone na głowy torby na zakupy z drogich sklepów (Chanel, Armani, Calvin Klein itp.) radykalnie i jednoznacznie odnosi się do tego zjawiska.
W Polsce doskonale znane są zdjęcia Holendra, które w 2005 roku zrobił do słynnego kalendarza Lavazza. Feeria kolorów, bogactwo detalu, ale i jasny przekaz (w końcu tu kawa jest najważniejsza) przyniosły mu sukces.

fot. Erwin Olaf
z cyklu "Fashion victim"
źródło: www.erwinolaf.com
Jeszcze odważniej wypowiada się fotograf w swoich indywidualnych projektach. Erwin Olaf pozwala tu sobie na dużo więcej, bo nie wiążą go kontrakty ze zleceniodawcą. W tych pracach łączy się wiele elementów: wielkie wyczucie autora o detalu i do estetyki, wybujała wyobraźnia, ale i radykalność poglądów i krytyczny stosunek do współczesności. Cykl "Chessmen" (Szachiści) z 1988 roku (a więc jeden z pierwszych) to przedziwne portrety nagich, ale wyposażonych w rozmaite atrybuty postaci. Można tam odnaleźć elementy zaczerpnięte z figur szachowych, ale i z estetyki sado-maso, z legend różnych kultur, z jakichś straszliwych przywidzeń czy marzeń sennych.
Projekt "Mature" przełamuje kolejne tabu, szczególnie żywe w naszej kulturze – tu fotograf pokazał w erotycznych pozach nagie kobiety w podeszłym wieku. Mimo że zewsząd jesteśmy atakowani informacją, że starość nie jest seksowna, że należy ją skrywać, że starsze osoby powinny właściwie zniknąć z pola widzenia młodych i dynamicznych, Erwin Olaf pokazuje, jak bardzo zakłamana, fałszywa, sztuczna i nienormalna jest ta ideologia.

fot. Erwin Olaf
z cyklu "Mature"
źródło: www.erwinolaf.com
Właściwie każdy, dowolnie wybrany projekt Olafa można zinterpretować jako wypowiedź na temat otaczającego świata. A że artysta ma cięty jeżyk i niesamowitą wręcz zdolność kreowania obrazów – każdy z tych projektów jest zarazem fascynujący. I pod względem treści, i formy.
Więcej zdjęć można zobaczyć na www.erwinolaf.com

fot. Erwin Olaf
z cyklu "Chessmen"
źródło: www.erwinolaf.com